Podnoszę się ze śniegu, a pies skacze na mnie
merdając ogonem żądając mojej uwagi. O mało co znowu mnie nie przewraca.
Głaszczę go po wielkim łbie. Kto by przypuszczał, że z takiego małego
szczeniaka wyrośnie takie wielkie bydlę.
-Demon, noga już!- Kastiel
dobiega do mnie. Pies przestaje na mnie skakać i ze spuszczoną głową idzie do
swojego pana raz po raz zerkając na mnie tymi brązowymi ślepiami.
Czerwonowłosy schyla się i
łapie psa za obrożę, w jego dłoni dostrzegam coś co prawdopodobnie niedawno
musiało być smyczą. Zatrzask został przy obroży psa, a ze smyczy pozostały
strzępy. Demon widząc mnie musiał się zerwać. Moje przypuszczenia potwierdza
szept Kastiela:
-No i kolejna smycz do
odstrzału.- Przenosi wzrok na mnie i mierzy mnie zimnym spojrzeniem, które mówi
„To znowu, ty”.
-Nie mam pojęcia co mu do
łba strzeliło, zwykle się słucha.-Wyjaśnia, a potem dodaje.-I niezbyt przepada
za obcymi.
Prycham i już zbieram się
do pójścia, lecz coś a dokładniej zęby Demona zaciskają się na nogawce moich
spodni, nie wygląda jakby chciał puścić. Próbuję jakoś wyszarpnąć nogawkę z
jego zębów, jednak pies mocno trzyma i zaczyna ciągnąć w swoją stronę, przez co
o mały włos nie tracę równowagi.
-Nie radzę, no chyba, że
chcesz aby z twoimi spodniami stało się to samo co ze smyczą.- słyszę kpiący
głos Kastiela. Spoglądam w dół na psa. Wzdycham.
-Wygląda na to, że zostanę
jeszcze chwilę. Demon zaczyna merdać wesoło ogonem, puszcza mnie i zaczyna
skakać wokół mnie. Kas jest zdumiony zachowaniem psa, a siadam na ławce
niedaleko. Gdy tylko to robię Demon również na nią wskakuje i kładzie mi głowę
na kolanach.
-Niewiarygodne… Kim jesteś
i co do cholery zrobiłaś z moim psem?
-Kim jestem? Hmm,
zastanówmy się. Jestem Lynn Darcy i jestem licealistką, ale to raczej niczego
nie wyjaśnia, nie sądzisz?- udaję, że się zastanawiam i unoszę jedna brew,
jakbym mówiła to wszystko na serio.
-Nie drażnij się ze
mną.-burczy i siada na ławce.
-Kto tu kogo drażni-
prycham. Mimo wszystko czuję się koło niego dziwnie swobodnie, tak samo jak
wtedy na dachu gdy toczyliśmy wojnę na śnieżki, czy na korytarzu. A teraz
jeszcze to wspomnienie, raczej go sobie nie uroiłam. Mimo tego, że ten chłopak
wkurza mnie jak mało kto, w MOIM prawdziwym życiu był dla mnie ważny i jeśli ma
się okazać kluczem do odzyskania wspomnień, to jakoś muszę ścierpieć jego
obecność. Nie mam pojęcia jakim cudem kiedyś zostaliśmy przyjaciółmi, jakoś nie
potrafię sobie tego wyobrazić. Mogłam nie wierzyć słowom Rozy i Peggy, mogły
się zwyczajnie mylić. Ale to wspomnienie, ono musi być prawdziwe, MUSI!
Głaszczę Demona po głowie
i zauważam, że Kastiel mi się przygląda.
-Podoba ci się to co
widzisz, że tak na mnie łypiesz kątem oka?-burczę. On jednak puszcza to mimo
uszu.
-Naprawdę bardzo ją
przypominasz- szepcze do siebie bardzo cicho, raczej nie powinnam tego słyszeć.
Dopiero po chwili dociera do mnie to co powiedział. Zastygam w bezruchu
zaskoczona. Spoglądam kątem oka na Kena, który patrzy na mnie zimnym wzrokiem i
twardo kręci przecząco głową. Nikt nie może się dowiedzieć kim naprawdę jestem,
a jeśli Kastiel zacznie się tego domyślać… Cóż, widocznie mimo mojego
postanowienia będę musiała się trzymać od niego z daleka… Ale to od jutra,
dzisiaj chcę wydusić z niego jak najwięcej informacji o prawdziwej mnie.
-Do kogo mnie tak cały
czas porównujesz, co? Kogo tak bardzo przypominam?-wypalam ignorując pełne
wściekłości spojrzenie skrzydlaka.
-Zawsze masz tyle
pytań?-cedzi przez zęby, a jego wzrok twardnieje. Demon podrywa głowę i
nastawia uszu nasłuchując czegoś w oddali.
-Chodzi ci o Raven Hill,
prawda? Podobno byliście bardzo blisko, nawet się przyjaźniliście.-brnę dalej.
Jeśli można zabijać
spojrzeniem to już byłabym martwa, jego wzrok jest tak lodowaty, że przechodzą
mnie dreszcze. Nagle uderza pięścią w ławkę.
-Raven Hill to ktoś kto
wybrał śmierć zamiast życia. Nic tego nie zmieni i nie warto o niej mówić-
gwałtownie wstaje, wsadza ręce do kieszeni spodni i nie zaszczycając mnie już
ani jednym spojrzeniem tych zimnych szarych oczu idzie w swoją stronę. Demon
zeskakuje z ławki, liże mnie w dłoń na pożegnanie i biegnie za swoim panem.
Raven Hill to temat tabu.
JA jestem tematem tabu. Ta myśl uderza we mnie z wielką mocą. Z oddali dociera
do mnie krakanie kruków.
-Przypominam ci, że pod
żadnym pozorem nie wolno ci się zdradzić! Dotarło to do ciebie?!
Czy mam to powtórzyć
jeszcze raz, zdechlaku? Nikt nie może się dowiedzieć kim naprawdę jesteś. A on
cię zbyt dobrze znał, jeszcze trochę i byś się wydała! –Ken wrzeszczy na mnie,
no cóż, mogłam się tego spodziewać. Jednak obchodzi mnie to tyle co
zeszłoroczny śnieg, czyli nawet mniej niż nic, bo go nawet nie pamiętam.
-Mówiłeś, że ten pies mnie
poznał. Jak to możliwe?-mówię głucho w ogóle nie przejmując się jego wybuchem,
podnoszę się z ławki i kieruję się w stronę domu.
-Nie zmieniaj tematu! Nie
możesz złamać tej zasady…-chce coś dodać jednak się wtrącam.
-Bla bla bla- przewracam
oczami i krzywię się.-Choć raz powiedz coś czego nie wiem i co ważniejsze coś
co mnie interesuje.
-Coś co cię interesuje?
Dobra! Jeśli się wydasz automatycznie dostajesz bilet w jedną stronę do Jam, a
ja tego przypilnuję, to cię raczej powinno interesować! –warczy.
-Ach, zamknij się już!-
syczę i przyśpieszam kroku.
Na matmie śpię nic sobie
nie robiąc z możliwego darcia mordy przez Protezę. Całą noc nie mogłam zmrużyć oka
dręczona przez rewelacje dnia wczorajszego. Wciąż nie mogło do mnie dotrzeć, że
to wszystko o co walczyłam już dawno poszło na marne. Nagle wszystko straciło
sens. Do tego to dziwne wspomnienie… jestem pewna, że jest prawdziwe.
Postanowiłam zachować je dla siebie. Nie ufam skrzydlakowi, który również jest
powodem mojego złego humoru, gdyż cały czas truł mi dupę! Mam go już szczerze
dość! Jestem zmęczona, wściekła i
rozbita, chyba jeśli chodzi o mnie to nie ma gorszego połączenia.
Z chwili cudownego
odpoczynku od wszystkich dręczących mnie myśli wyrywa mnie wrzask Protezy.
-DARCY! NIE ŚPIJ!-
gwałtownie podrywam głowę, a moim oczom ukazuje się wściekła matematyczka w
przekrzywionych okularach, która celuje we mnie oskarżająco kredą. Jednak
szybko opuszczam głowę i opieram ją z powrotem na dłoni i zamykam oczy. Proteza
coś tam się jeszcze wydziera mi do ucha ale wcale jej nie słucham. Chcę znowu
odpłynąć w błogi niebyt, tylko to mnie teraz obchodzi. Uderzam dłonią kilka
razy w ławkę.
-Co ty wyprawiasz?!-syczy
matematyczka.
-Szukam wyłącznika, ten
durny budzik ciągle wydziera mi się do ucha-odpowiadam. Chyba nie muszę
dopowiadać, że gdy jestem na granicy jawy i snu mój język w ogóle nie ma
łączności z mózgiem. Nie, jakąś tam ma tylko moja mózgownica zamiast panować
nad jęzorem jeszcze mu przyklaskuje. Tak, niech Proteza zamknie gębę i da mi
się wyspać.
Po klasie przechodzi pełen
niedowierzania pomruk. Proteza aż zachłystuje się powietrzem.
-Do tablicy, MIGIEM!!!
Dostajesz naganę, ja cię oduczę spania na moich lekcjach.
-Nie.-burczę i ziewam,
nawet nie otwierając oczu. Po klasie przechodzą kolejne pomruki.
-CO?!!!- znużona lekko
unoszę powieki i staram się lekko unieść głowę. Chcę spać nie widać? Dajcie mi wszyscy
spokój.
-To co pani słyszała-
burczę i ziewam.- Nie wiem jak pani uważa, ale według mnie wzory skróconego
mnożenia i inne matematyczne gówna, w ogóle nie przydadzą się większości z nas
w życiu. Nie widzę więc sensu się tego uczyć, ani tym bardziej rozwiązywać
jakichś bzdurnych przykładów przy tablicy tylko po to by tak to wszystko
zapomnieć. A teraz przepraszam, ale chcę spać.- Wszyscy uczniowie patrzą na
mnie wielkimi oczami. A ja próbuję zasnąć jednak nie jest mi dane choć na
chwilę zmrużyć powieki, gdyż, iż, ponieważ moje uszy rozrywa najgłośniejszy
wrzask Protezy jaki w życiu słyszałam.
-DARCY!!! DO DYREKTORKI
NATYCHMIAST!!!
-No i nie dali mi
pospać-wzdycham.
Rozdział pisany na szybko więc błędów zapewne jest w nim dużo. Ogólnie nie za bardzo mi wyszedł :( Mimo to zapraszam do komentowania i do zobaczenia w następnym rozdziale
Super rozdział ^^ I mi tu nie gadaj, że nie wyszedł ;)
OdpowiedzUsuńJaki Demon jest słodki *-* Ubóstwiam tego psiaka :3
Przesyłam dużo weny, czekam na kolejny rozdział i pozdrawiam ^-^
Haha, nieźle. Raven nawet przed cała klasą chyba długo nie ukryje faktu swojej tożsamości jeśli dalej będzie tak charakterystyczna. xD
OdpowiedzUsuń